aaa4
Mlody Traker :-)
Dołączył: 27 Kwi 2017
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Czw 15:56, 27 Kwi 2017 Temat postu: |
|
|
Zdumiony Zeglarz i dziecko z ulga spojrzeli w niebo, szukajac tego, ktory zrzucil ten podarek.
I tam, zeglujac nad pokladem "'Deez" jak jakas cudowna zjawa, unosil sie balon starego Gregora!
Ale to byla jego wzmocniona wersja, nowa, wieksza. Bojowy kosz pokrywaly platy metalu, chroniac zarowno pasazerow, jak i podbrzusze samego balonu. Znad kuloodpornych plyt pancernych wygladaly trzy mile znajome twarze: Gregora, Helen i Piesci Prawa atolu, ktory trzymal w rece kolejna butelkowa bombe gotowa do zapalenia.
Normalnie Zeglarz lubil sam rozwiazywac swoje problemy, ale uznal, ze tym razem uczyni wyjatek...
-Enola! - zawolala Helen. Bylo to powitanie i wezwanie. Kobieta przerzucila line przez brzeg kosza.
Zanim zdazyli ja zlapac, nastapil potezny wybuch. Plomienisty kwiat rozwinal sie w srodku pokladu, przecial na dwoje statek, ktory zlozyl sie jak scyzoryk. Oba brzegi uniosly sie, jakby mialy sie spotkac.
I nagle ta polowa, na ktorej stali Zeglarz, Enola i Diakon (ktory w oszolomieniu podniosl sie na nogi, gdy tylko dym z butelkowej bomby sie rozwial), zamienila sie w gigantyczna zjezdzalnie. Cala trojka pojechala w dol do burty rozerwanego statku, ku niebotycznej przepasci nad woda.
Zeglarz uchwycil sie zwisajacej liny.
-Enola!
Slizgajace sie dziecko zlapalo przegub mezczyzny.
Lecz Diakon uzupelnil lancuch chwytajac Enole za noge.
-Zaraz wyrzne ci te twoje sliczne plucka! - wrzasnal do niej.
-Za duzo gadasz! - krzyknela i wierzgnela do tylu pieta. Wbila sie w lewe oko Diakona, martwe, zakryte goglami. Trzasnelo szklo, Diakon zawyl.
I puscil noge dziewczynki.
Zesliznal sie i spadl poza burte. Po bardzo dlugiej chwili zanurzyl sie z pluskiem w wodzie.
Zeglarz z Enola sciskajaca go w pasie wspinal sie po linie ponad poklad. Kule zagwizdaly wokol niego, odbily sie od metalowych oslon przeciwpancernego balonu opuszczajacego sie coraz blizej. To jakis Dymiarz, ktory wpadl na mostek, gdy statek zaczal swoj nieunikniony rejs na morskie dno, teraz strzelal do wspinajacych sie postaci i balonu, ktory byl ich celem.
Piesc Prawa spuscil bombe butelkowa na poklad i Dymiarz przestal strzelac. Zrobil to, co w mniemaniu Zeglarza kazdy dobry Dymiarz powinien zrobic: legl martwy.
Zeglarz z pomoca Helen na wpol sie wspial, na wpol zostal wciagniety do kosza, zapewniajac Enoli bezpieczenstwo oblozonego przeciwpancernymi plytami gniazda.
Katastrofa latajacej maszyny, kilka eksplozji i upadek z wielkiej wysokosci do morza
Post został pochwalony 0 razy
|
|